Kuba→informacje praktyczne

Język: hiszpański, ale po angielsku też da się porozumieć.

Wiza: tutaj ten dokument nazywa się nieco ładniej („Karta Turysty”), tym niemniej jest obowiązkowy. Możemy ją wyrobić w Ambasadzie Kuby w Warszawie (przy ul. Domaniewskiej 34a). Jej koszt to 22 euro (musimy mieć odliczoną kwotę w gotówce). Jednak najlepszą według mnie opcją, jest wykupienie wizy za pomocą pośrednika – ja wybrałem formę aina.pl Wszystko załatwia się online – wystarczy wejść na ich stronę internetową. Wiza czekała na mnie dosłownie po 3 dniach. Polecam. Dodatkowo musimy pamiętać o tym, że w dniu wjazdu na Kubę nasz paszport musi mieć przed sobą minimum 6 miesięcy ważności.

Bezpieczeństwo: Kuba to raczej bezpieczny kraj. Oczywiście trzeba być uważnym, zwłaszcza po zmroku w odległych miejscach, a także uważać na kieszonkowców w miejscach turystycznych (np. Stara Hawana). Jednak mnie nie osobiście nie spotkało nic złego.

Internet. Reglamentowany. Co to oznacza? Ano musimy na początku udać się do jednego z urzędów państwowych o nazwie ETECSA. Tam musimy odstać swoje w kolejce (zwykle około godziny). W środku kupujemy karty-zdrapki, które upoważniają nas do korzystania przez godzinę z internetu na wyspie. Uwaga: jedna karta jest na jedno urządzenie (telefon, tablet, laptop). Na jedną osobę możemy jednorazowo kupić 5 kart, wcześniej legitymując się paszportem. Jeśli nie lubimy kolejek, karty można kupić u koników przed wejściem, jednak płacąc za nie drożej. Wyposażeni w kartę musimy znaleźć główny plac w mieście lub ekskluzywny hotel. Poznamy to miejsce po grupkach ludzi wpatrzonych w swoje telefony – to tam właśnie odbiera jedyna państwowa sieć wifi o nazwie ETECSA. Trzeba się z nią połączyć, wpisując hasło z karty zdrapki. Od tej pory mamy godzinę internetu do wykorzystania. W każdej chwili możemy się wylogować, zachowując pozostały czas na „kolejny raz”.

Wtyczki elektryczne: typu „amerykańskiego”, więc niezbędne są przejściówki.

Waluta: na Kubie nic nie może być proste, zatem i tutaj występuje komplikacja. Mianowicie na wyspie są dwa rodzaje waluty. CUP – czyli pesos kubańskie, pełniące rolę waluty lokalnej oraz drugi rodzaj: CUC, czyli waluty dla turystów. Są one przeliczalne względem siebie w stosunku takim, że waluta lokalna jest słabsza od tej turystycznej… 25 razy! Czyli za jednego CUC (wartego w przybliżeniu tyle, co 1 dolar amerykański) otrzymamy 25 lokalnych CUP. Pierwszy problem polega na tym, żeby ich nie pomylić, więc trzeba zapamiętać, że lokalne banknoty mają na obrazkach wizerunki postaci, a turystyczne CUC – pomniki. Dobrze jest wymienić zarówno jedną jak i drugą walutę. Bo pesos „turystycznymi” zapłacimy na Kubie za noclegi, transport, restauracje, wejścia do muzeów, etc, natomiast jeśli chcemy naprawdę za grosze kupić sobie jedzenie w okienkach ulicznych, to zapłacimy raczej bez problemu w pesos lokalnych. Tylko raz w Viniales odmówiono mi sprzedaży kanapki na ulicy, kiedy chciałem zapłacić w walucie lokalnej. Ale to raczej rzadkość. Uwaga – radzę dokupować CUP w miarę potrzeby, bo gdy zostanie ich nam za dużo w portfelu, to na lotnisku przy powrocie nie wymienimy ich z powrotem na euro czy dolary. A oto prosty przelicznik tych obu rodzajów walut:

Transport: Na Kubie istnieje dość dobra i rozwinięta sieć dróg, a nawet autostrad, choć o nieco gorszym standardzie niż w Europie. Możemy poruszać się (nawet na dalekich trasach) taksówkami dzielonymi na kilka osób (tzw. taxi colectivo) oraz komfortowymi autobusami państwowej firmy VIAZUL (ceny i bilety: viazul.com). Płacimy w CUC, czyli walucie turystycznej. Uwaga – w Hawanie dworzec VIAZUL jest ulokowany dość daleko od Starej Hawany. Uwaga! Lepiej kupić bilet na nasz kurs np. dzień lub dwa dni wcześniej, bo czasami ich brakuje. Należy też pamiętać o zabraniu do autobusu ciepłej bluzy i długich spodni, bo kierowca ma zawsze włączoną klimatyzację „na full”. Ceny za taksówki należy oczywiście wcześniej negocjować i pamiętać o tym, że te amerykańskie i dobrze utrzymane Chevrolety są zwykle droższe od innych. Po Hawanie i większych miastach możemy także przemieszczać się taksówkami rowerowymi, zabierającymi na pokład dwie osoby.

Pociągi jeżdżą na dłuższych trasach między głównymi miastami, także nocne z wagonami sypialnymi, ale to raczej środek transportu, który narażony jest na spore opóźnienia.

Tutaj przeczytasz o tym, dlaczego warto odwiedzić Hawanę i co mnie w niej urzekło.

Nowe i niepublikowane opowieści z moich podróży przeczytasz w książce „Miejsce Za Miejscem, czyli podróże małe i duże”. Kliknij tutaj, żeby kupić książkę.

Chcesz być na bieżąco? Kliknij tutaj i polub ten blog na Facebooku!

Audycja „Miejsce Za Miejscem”- w każdy wtorek o 10:20 na antenie Radia Dla Ciebie oraz na: www.rdc.plArchiwalnych audycji można posłuchać tutaj.

————————————————————————————————————-