Tag: jedzenie

Niemcy→Monachium kulinarne, cz.1

Z czym wam się kojarzy słowo „Bawaria”? Jeśli w waszej wyobraźni wyłania się obraz brzuchatego pana z rudym wąsem, ubranego w krótkie spodenki i noszącego zielony kapelusz z piórkiem, którego największą pasją jest picie piwa i jodłowanie… to po wizycie w Monachium możecie się nieco rozczarować. A jeśli do tego kuchnia bawarsko-niemiecka to dla was…




Cisna→Siekierezada, czyli diabły w drewnie zaklęte i nocne Polaków rozmowy

Uprzedzam, to nie będzie opowieść dla grzecznych dzieci. Dzisiaj bowiem napiszę o diabłach. Dziesiątkach diabłów. A także o siekierach wbitych w ciężkie, drewniane stoły. O słynnych pijatykach i równie niesłynnych bijatykach. O tanim winie, które położy najtwardszego zawodnika, ale też o całkiem niezłym jedzeniu i… pewnej  wyjątkowej toalecie. Ale przede wszystkim o miejscu, które ma…




Włochy→Neapol kulinarny, część 1

Miłośnicy historii starożytnej, wielbiciele płócien starych malarzy, esteci zakochani w rzeźbach genialnych włoskich twórców, a także wy  – badacze architektury renesansowej, pochylający się nad każdym wykuszem, wyłomem i zabytkowym  łukiem kamienic w Italii. Niestety, wygląda na to, że was zawiodę. Bowiem gdybyście zapytali mnie, co robiłem podczas mojej pierwszej wizyty w Neapolu (zapewne licząc na…




Meksyk→uliczna kuchnia meksykańska, czyli papryczka chilli, kukurydza i grzech obżarstwa!

Drogi czytelniku! Jeśli podczas lektury tego tekstu jesteś akurat w trakcie jedzenia, to mam do ciebie prośbę: odłóż  na chwilę na bok swój talerz ze schabowym, zupkę chińską, paczkę z chipsami, kanapkę, batona lub to, czym aktualnie się zajadasz. I potraktuj moje ostrzeżenie poważnie. Bo za chwilę przypomnę pewną słynną scenę z filmu, której obejrzenie…




Warszawa→Falafel Bejrut, czyli monolog człowieka szczęśliwego.

Wzywam was – piklowana rzodkiewko o wściekle różowym kolorze, wraz ze swoją siostrą rzepą. Do was mówię – ostra jak brzytwa papryczko pepperoni i do ciebie też – bakłażanie, oberżyną zwany! Słuchajcie mnie –  zielony i pyszny ogórku, nieprzyzwoicie bogaty w antyoksydanty granacie oraz ty, czerwonolicy pomidorze, królu potasu! Przybywajcie w towarzystwie ziół wszelakich –…




Madagaskar→Mistrzyni Grilla Krawężnikowego, klątwa kameleona, łapówki i błogie lenistwo czyli Alfabet Madagaskaru (cz.4)

„J” JAK JEDZENIE Przyznaj się- w dobie programów kulinarnych, ty też pewnie uległeś modzie na światowe jedzenie, co? Lubimy sobie czasem wyskoczyć do piekielnie drogiej i modnej włoskiej knajpy na spaghetti, wciągnąć indyjskie curry w nepalskiej restauracji czy nawet kaczkę po pekińsku u Chińczyka na rogu? A potem wrzucamy fotki dania na fejsika, że niby…




Polska→Warszawa→langosz u Pani Ali, czyli kat, ofiara i piekielnie skuteczna broń zamachowca.

Przyznam się na wstępie – cierpię na tzw. syndrom sztokholmski. Jako ofiara czuję dziwną więź ze swoim oprawcą. Powiem więcej – mam słabość do mojego prześladowcy, a raczej do prześladowczyni. I choć lekarz próbował mnie ratować, przywiązując do kaloryfera ciężkim łańcuchem, to i tak zawsze urywałem się z postronka i zjawiałem się u niej, aby…




Czarnogóra→Kotor→Tanjga Grill, czyli ucieczka od żony i lekarza do raju podlewanego rakiją.

Drogie mięsoluby! Wszelkiej maści parówkowi skrytożercy, miłośnicy krwistych befsztyków i dozgonni wielbiciele nóg wieprzowych! Wy, co nocne majaki o cielęcych podrobach macie, a kotlet mielony jawi wam się jako skarb największy i wy, którzy dniem i nocą myślicie o dorodnych kawałkach schabu, boczku, antrykotu i nieskończonych pętach tłuściutkiej kiełbasy – słuchajcie mnie, bo ogłaszam to…




Polska→Wrocław→czyli o zwycięstwie kotleta mielonego nad topinamburem i wyższości pana Władka nad brodatym hipsterem.

To będzie tekst o wyższości zwykłego mielonego nad wydumanymi potrawami. O wyższości klasyki nad chwilowymi modami. I o miejscu, gdzie we Wrocławiu można dobrze, świeżo i tanio zjeść, a przy tym poczuć się jak na obiedzie u babci. To miejsce działa trochę na przekór dzisiejszym czasom. Na przekór tym wszystkim modnym i błyskawicznie wylansowanym przybytkom…




Polska→Warszawa→Lokal Vegan Bistro czyli dready, tatuaże, znaczek anarchii na łydce i bezwzględnie najlepszy chłodnik w Polsce!

Domyślam się, że tzw. prawdziwi Polacy – oczywiście ci w skrajnym wydaniu, w koszulkach z orzełkiem na piersi i z wygolonymi glacami – mogliby się tutaj poczuć lekko nieswojo i alergicznie zareagować na tutejszą atmosferę, a alternatywny wygląd wytatuowanych i dreadziastych kelnerek, kucharzy czy pracowników obsługi zapachniałby im zdradą. No i jeszcze nazwa podmiotu, który…