Kategoria: Polska

Cisna→Siekierezada, czyli diabły w drewnie zaklęte i nocne Polaków rozmowy

Uprzedzam, to nie będzie opowieść dla grzecznych dzieci. Dzisiaj bowiem napiszę o diabłach. Dziesiątkach diabłów. A także o siekierach wbitych w ciężkie, drewniane stoły. O słynnych pijatykach i równie niesłynnych bijatykach. O tanim winie, które położy najtwardszego zawodnika, ale też o całkiem niezłym jedzeniu i… pewnej  wyjątkowej toalecie. Ale przede wszystkim o miejscu, które ma…




Warszawa→osiedle Latawiec, czyli słów kilka o marzeniach.

Chciałbym, żeby każdy z was uderzył się teraz w swoją mniej lub bardziej mężną pierś i w duchu przyznał się do czegoś. A mianowicie do tego, że ma upatrzone jakieś miejsce – dzielnicę, osiedle, dom  lub choćby ciepłą i suchą kwaterę pod mostem –  na widok którego serce boje mocniej, w brzuchu pojawiają się motyle,…




Warszawa→Plac Europejski, czyli Pat i Mat odpuszczają.

O najmłodszym placu stolicy, który – wbrew lokalizacji i wielu wcześniejszym obawom – przyjął się wśród warszawiaków znakomicie. Głównie dzięki temu, że zaplanowali go zdolni architekci, a nie – jak to niegdyś bywało –  wyjątkowo nieudaczny tandem w postaci urzędnika i drogowca. No to może zacznę od rozwinięcia tej myśli. Pamiętacie serial animowany „Sąsiedzi” o …




Warszawa→Plac Grzybowski, czyli stołeczny miszmasz.

Siedzisz sobie pewnego, pięknego dnia w swoim warszawskim mieszkaniu i nagle dzwoni telefon. Okazuje się, że to twój dawno nie widziany przyjaciel – niech będzie, że z Krakowa. Informuje cię, że za dwie godziny będzie na Dworcu Centralnym, bo ma godzinę przerwy w podróży i chce koniecznie zobaczyć jakiś ciekawy fragment Warszawy. I wiesz co?…




Warszawa→Hala Mirowska, czyli Marysia jedzie na zakupy!

Dziś będzie osobiście. Ba – intymnie nawet, bo przyznam się wam do czegoś, do czego rzadko przyznają się mężczyźni w dzisiejszych, zmaskulinizowanych czasach. A zatem: regularnie, bo średnio dwa razy w tygodniu, zamieniam się w Marysię – typową gosposię domową. Taką, co to jedzie na bazar żeby kłócić się z przekupkami o cenę cebuli i poplotkować…




Wrocław→Zakład Antropologii, czyli mroczny szpital, mumie i Oskar za najlepszą scenografię.

Drogi Panie Spielberg! Szanowny Panie Olivierze Stone! Panowie: Juliuszu Machulski i Jerzy Skolimowski! Słyszałem, że fundusze na jeden film zbiera się latami. Dlatego dzisiaj podam wam adres pewnego miejsca w Polsce, pod który natychmiast musicie wysłać swojego scenografa. Choćby po to, żeby wasze filmy powstały przynajmniej o dwa miesiące wcześniej. Bo tyle właśnie czasu zaoszczędzicie…




Warszawa→Falafel Bejrut, czyli monolog człowieka szczęśliwego.

Wzywam was – piklowana rzodkiewko o wściekle różowym kolorze, wraz ze swoją siostrą rzepą. Do was mówię – ostra jak brzytwa papryczko pepperoni i do ciebie też – bakłażanie, oberżyną zwany! Słuchajcie mnie –  zielony i pyszny ogórku, nieprzyzwoicie bogaty w antyoksydanty granacie oraz ty, czerwonolicy pomidorze, królu potasu! Przybywajcie w towarzystwie ziół wszelakich –…




Polska→Szydłowiec, czyli cztery szybkie sierpowe i nokaut.

Ten tekst będzie jedną wielką samokrytyką! Napisaną przez człowieka, który właśnie posypuje obficie głowę popiołem i bije się w swoją wychudzoną pierś, bowiem w całej okazałości zdał sobie sprawę z tego, że przez całe lata popełniał błąd za błędem i gdyby nie zupełny przypadek, nigdy nie odkryłby urokliwej, lokalnej perełki o nazwie Szydłowiec. Mój dziadek…




Polska→Warszawa→langosz u Pani Ali, czyli kat, ofiara i piekielnie skuteczna broń zamachowca.

Przyznam się na wstępie – cierpię na tzw. syndrom sztokholmski. Jako ofiara czuję dziwną więź ze swoim oprawcą. Powiem więcej – mam słabość do mojego prześladowcy, a raczej do prześladowczyni. I choć lekarz próbował mnie ratować, przywiązując do kaloryfera ciężkim łańcuchem, to i tak zawsze urywałem się z postronka i zjawiałem się u niej, aby…




Polska→Wrocław→czyli o zwycięstwie kotleta mielonego nad topinamburem i wyższości pana Władka nad brodatym hipsterem.

To będzie tekst o wyższości zwykłego mielonego nad wydumanymi potrawami. O wyższości klasyki nad chwilowymi modami. I o miejscu, gdzie we Wrocławiu można dobrze, świeżo i tanio zjeść, a przy tym poczuć się jak na obiedzie u babci. To miejsce działa trochę na przekór dzisiejszym czasom. Na przekór tym wszystkim modnym i błyskawicznie wylansowanym przybytkom…