Etiopia→plemię Mursi, czyli PUNK’S NOT DEAD!

Irokezy na głowie. Wąskie spodnie w kratę. Setki agrafek wpiętych w ubranie. Łańcuchy. Glany. Tanie wino. Ostra jak brzytwa muzyka gitarowa. Anarchia, Jarocin i „No Future”. Poznajecie? Oczywiście, przecież to opis punkowców – jednej z najbarwniejszych i zarazem najmniej grzecznych subkultur w historii. Ale ja wam mówię, że w porównaniu do etiopskiego plemienia Mursi, nasi…




Toruń→pizzeria Piccolo, czyli prawda czasu i prawda ekranu

Droga Pani Magdo! Choćby wzięła Pani największy talerz i rzuciła nim z hukiem o restauracyjną podłogę – to i tak wszystko na nic! Gdyby do tego w kuchni zechciała pani efektownie trzasnąć patelnią o szafki z jednoczesnym półobrotem tejże w powietrzu – te akrobatyczne wyczyny niczego nie zmienią. Także i najbardziej barokowa wiązanka słów wykrzyczanych…




Niemcy→Monachium kulinarne, cz.2

Pierwszą część opowieści o kulinarnej odsłonie Monachium przeczytasz TUTAJ No dobrze, a co jeśli chcemy zaimponować naszej drugiej połówce po niesławnej wpadce, kiedy to okazało się, że w warszawskiej restauracji nagrodzonej jedną gwiazdką Michelin trzeba czekać pół roku na rezerwację i ważną rocznicę musieliśmy obchodzić w pierwszym lepszym barze za rogiem? No cóż, mam dobre…




Niemcy→Monachium kulinarne, cz.1

Z czym wam się kojarzy słowo „Bawaria”? Jeśli w waszej wyobraźni wyłania się obraz brzuchatego pana z rudym wąsem, ubranego w krótkie spodenki i noszącego zielony kapelusz z piórkiem, którego największą pasją jest picie piwa i jodłowanie… to po wizycie w Monachium możecie się nieco rozczarować. A jeśli do tego kuchnia bawarsko-niemiecka to dla was…




Monako→kraina dobrobytu, czyli „trzeba mieć pieniądze i fantazję, synku”, cz.2

CZĘŚĆ PIERWSZĄ ARTYKUŁU O MONAKO PRZECZYTASZ KLIKAJĄC TUTAJ Ale kasyno to tylko jedna z atrakcji tej dzielnicy. Wszak bogacze i celebryci muszą gdzieś spać, jeść i zrobić zakupy. Dlatego dookoła rozciąga się obszar stworzony specjalnie dla nich. Tu mogą przespać się w pięciogwiazdkowych hotelach takich jak Hermitage, Metropole lub olśniewający Hotel de Paris, a także…




Monako→kraina dobrobytu, czyli „trzeba mieć pieniądze i fantazję, synku”, cz.1

„Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego / aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego…” Czy znasz tę piosenkę? Pewnie tak, wszak to klasyczny utwór Fasolek, na którym wychowało się całe pokolenie dzieci – łącznie ze mną. Zatem dzisiaj użyjemy tego cudownego narzędzia jakim jest fantazja. A wszystko po to,…




Etiopia→informacje praktyczne

Język: Etiopczycy używają kilku lokalnych dialektów, w zależności od regionu kraju. Często różnią się one od siebie w dość znacznym stopniu. Ale w miejscach turystycznych można porozumieć się po angielsku. Wiza: Jeśli chcemy mieć ten dokument wcześniej, musimy uzbroić się w cierpliwość, bo wydaje go najbliższy konsulat Etiopii, który mieści się… w Berlinie. Zatem znacznie lepszą według…




Lizbona→O Velho Eurico, czyli łzy szczęścia i krewetki jak marzenie

Płakałbym. Oj, płakałbym jak bóbr, nie mogąc powstrzymać wzruszenia wobec wspomnień, które przywołuje to miejsce. Bo tradycyjny portugalski chleb nasączony domową oliwą przypomniałby mi zapewne wizyty u mojej babci w małej wiosce nieopodal Lagos; krewetki w sosie pomidorowym obudziłyby w mojej duszy wspomnienie hucznych urodzin stryja z Porto, a już miękka jak masło ośmiornica w…




Cisna→Siekierezada, czyli diabły w drewnie zaklęte i nocne Polaków rozmowy

Uprzedzam, to nie będzie opowieść dla grzecznych dzieci. Dzisiaj bowiem napiszę o diabłach. Dziesiątkach diabłów. A także o siekierach wbitych w ciężkie, drewniane stoły. O słynnych pijatykach i równie niesłynnych bijatykach. O tanim winie, które położy najtwardszego zawodnika, ale też o całkiem niezłym jedzeniu i… pewnej  wyjątkowej toalecie. Ale przede wszystkim o miejscu, które ma…




Iran→słów kilka o gościnności, czyli „Alfabet Iranu” cz. 2

W podstawówce kochałem się w niejakiej Oli. Ładnej dziewczynie z dużymi, niebieskimi oczami i pięknymi warkoczami, o której śniłem, marzyłem i która jawiła mi najpiękniejszą istotą na ziemi. Niestety, kiedy w jakimś filmie zobaczyłem aktorkę Sharon Stone – oniemiałem z zachwytu, a mój ówczesny ideał szkolny o imieniu Ola w jednej chwili zawalił się z…