Kategoria: Afryka

Etiopia→Addis Abeba→Restauracja Habesha 2000, czyli w pogoni za zepsutym naleśnikiem

Oto opowieść o pewnym skisłym naleśniku z Etiopii oraz o tym, jak w maju tego roku stał się on moim przekleństwem i zarazem obiektem pożądania. Ale będzie to też historia o tym, jak ten nadpsuty placek wytworzył mi w głowie teorię spiskową i dlaczego myślałem przez dobrych kilka dni, że moja wycieczka na kontynent afrykański…




Etiopia→plemię Mursi, czyli PUNK’S NOT DEAD!

Irokezy na głowie. Wąskie spodnie w kratę. Setki agrafek wpiętych w ubranie. Łańcuchy. Glany. Tanie wino. Ostra jak brzytwa muzyka gitarowa. Anarchia, Jarocin i „No Future”. Poznajecie? Oczywiście, przecież to opis punkowców – jednej z najbarwniejszych i zarazem najmniej grzecznych subkultur w historii. Ale ja wam mówię, że w porównaniu do etiopskiego plemienia Mursi, nasi…




Etiopia→informacje praktyczne

Język: Etiopczycy używają kilku lokalnych dialektów, w zależności od regionu kraju. Często różnią się one od siebie w dość znacznym stopniu. Ale w miejscach turystycznych można porozumieć się po angielsku. Wiza: Jeśli chcemy mieć ten dokument wcześniej, musimy uzbroić się w cierpliwość, bo wydaje go najbliższy konsulat Etiopii, który mieści się… w Berlinie. Zatem znacznie lepszą według…




Etiopia→plemię Hamerów, czyli jak stać się mężczyzną, cz. 2

PIERWSZĄ CZĘŚĆ FELIETONU O HAMERACH PRZECZYTASZ KLIKAJĄC TUTAJ W poprzedniej części zacząłem wam opowiadać o ceremonii inicjacyjnej mężczyzn z etiopskiego plemienia Hamerów. O tym, że aby facet zaczął starać się o kobietę, musi na początku uzbierać kilkadziesiąt sztuk kóz i krów, bowiem te stanowią tutaj walutę. I dopiero wtedy przystępuje do pewnej dziwnej ceremonii, po…




Etiopia→plemię Hamerów, czyli jak stać się mężczyzną, cz.1

Co byście wybrali – chodzenie na nudne filmy w ramach równie nudnych randek, czy też może… rozebranie się do naga wobec całej wsi i podjęcie próby przeskoczenia przez osiem byków? Według was to absurdalne pytanie? Nie do końca, bowiem i w jednym i w drugim przypadku w efekcie finalnym chodziłoby o to samo – zdobycie…




Senegal→Saly, czyli afrykańskie plażowanie bez lukru.

Słowo „prawie” robi często wielką – ba, kolosalną! – różnicę. Kiedy kupimy w markecie podły, tani sikacz zwany dla niepoznaki piwem, które jest „prawie tak samo dobre” jak markowe, trzy razy droższe – rano nasza zbolała głowa uświadomi nam, że to jednak nie to samo. Gdy ze zdziwieniem zauważymy, że chińskie spodnie z bazaru za…




Senegal→plaża Yoff w Dakarze, czyli dziurawe trampki i duże usta dziewczyn piłkarzy

Dzisiaj, w szczerym, przedświątecznym odruchu, chciałbym się przyznać do zupełnie niechrześcijańskiej postawy moralnej. A mianowicie zazdroszczę Robertowi Lewandowskiemu. Czego?  Głównie zarobków – tych wszystkich milionów euro na koncie i gigantycznych kontraktów reklamowych. Poza tym zazdroszczę piłkarzom z kadry narodowej pięknych, wymuskanych fryzur, a także cudownych i smukłych dziewczyn, które po kilka razy dziennie prezentują swoje…




Maroko→Marrakesz→głupi ja, czyli słów kilka o łatwowierności (cz.1)

Czy ja naprawdę sprawiam wrażenie głupka? Owszem, przyznam, że czasem jak się zamyślę, mogę faktycznie wyglądać bezmyślnie, a kiedy piszę, to zdarza mi się wystawić język, co rzeczywiście nie wygląda najmądrzej. No, ale żeby od razu idiota? Kiedy byłem w Maroku, to pytanie nieustannie wracało do mnie jak bumerang, nie dając spokoju. Na każdym kroku…




Maroko→Fez→ Medyna w Fezie czyli pseudoprzewodnicy, smród orientu i łeb wielbłąda na haku

Kiedy późnym wieczorem dotarłem z lotniska do Fezu i samotnie zagłębiłem się w zaułki medyny, przyznam, że po kilku minutach miałem duszę na ramieniu. Wąskie uliczki były ciemne, brudne i zapuszczone, co kilka metrów mijałem grupki młodych łebków i niemal co drugi z nich mnie zaczepiał, idąc za mną i usiłując coś pokazać. Odganiałem się…