Podczas mojego pobytu w Albanii zakochałem się raz, ale za to porządnie – w miasteczku Berat. A że porywom serca należy bezwzględnie ufać, zatem i ja zaufałem swojemu nagłemu bałkańskiemu wzmożeniu uczuć. I z pełną odpowiedzialnością obwieszczam wszem i wobec, że Berat to najpiękniejsza miejscowość w całej Albanii.

Z drugiej jednak strony, uprzedzam, że w kwestii urody mam swoje fiksacje, przez które prawdopodobnie podpadnę feministkom. Otóż jestem bardzo, ale to bardzo wrażliwy na urodę kobiet i w zasadzie piękna twarz za każdym razem powoduje u mnie zawstydzenie i chwilowy brak zdolnoścido trzeźwej oceny osoby, którą właśnie widzę przed sobą. Ja po prostu zakochuję się w regularnych i delikatnych rysach twarzy i nic na to nie poradzę. Wspominam o tym dlatego, że ta sama zasada dotyczy także szczególnie uroczych miejsc, do których trafiam podczas swoich podróży. Niektóre z nich są tak urokliwe, że serce bije mi mocniej już w chwili przyjazdu do danego miasta czy miasteczka.

A kiedy trafiłem do Beratu, niewielkiej mieścinki położonej w środkowej Albanii, i wysiadłem z autobusu na przystanku niedaleko centrum, poczułem to charakterystyczne i doskonale mi znane ukłucie w okolicy serca oraz niebywale przyjemne uczucie pojawiające się zawsze, gdy mój organizm wytwarza duże ilości hormonów szczęścia zwanych endorfinami. I już wiedziałem, że zakocham się w tym miejscu!

Pierwsze wrażenie? Otóż jest to niewielkie miasteczko, które rozciąga się po obu stronach malowniczej górskiej rzeki o nazwie Osumi, a jego zabudowa sięga wysoko na dwa okoliczne wzgórza. I – co tu dużo mówić – od razu jest jasne, że to wybitnie urodziwa miejscowość. Tym bardziej, że jesteśmy w Albanii, gdzie – umówmy się – w miastach przeważa raczej nieciekawa betonowa zabudowa, a piękna architektura jest w tym kraju rzadkością.

Ponieważ miasteczko zdaje się „oblepiać” kamiennymi budynkami dwa spore wzgórza po obu stronach rzeki, zatem zaczynamy rozumieć skąd wzięło się obiegowe określenie Beratu, a mianowicie: „miasto tysiąca okien”. I coś w tym jest, zwłaszcza jeśli spojrzymy na zwartą zabudowę, widoczną od strony rzeki i skrzące się w bałkańskim słońcu szyby.

Miejscowość dzieli się na dwie części, które obowiązkowo należy odwiedzić, ażeby w pełni poczuć jej unikalny klimat. Są to: większa i zarazem bardziej turystyczna część zwana Mangalem (w której znajdziemy większość atrakcji Beratu) oraz kameralna, ale i niesamowicie autentyczna Gorica. Rozdziela je wspomniana już rzeka, nad którą góruje najsłynniejsza przeprawa w okolicy, czyli kamienny Most Gorica. To historyczna budowla, na której turyści obowiązkowo robią sobie zdjęcia. Zresztą nie tylko sobie, bo widok z mostu jest niesamowity, zatem jest to jednocześnie jedno z najbardziej „instagramowych” miejsc w całym Beracie.

Zacznijmy od Mangalem. To właśnie tu mieści się większość najważniejszych placów, ulic, reprezentacyjnych budynków i zabytków, ale też kawiarni, restauracji i sklepów. I to tutaj można spotkać największe tłumy turystów. I nie ma się co dziwić, bo ta część miasta jest zarówno piękna, jak i pełna najróżniejszych atrakcji. I tak na przykład możemy zwiedzić Muzeum Etnograficzne, ulokowane w dostojnym budynku w stylu osmańskim.

Warto się także przejść szerokim bulwarem Republika, przy którym – zwłaszcza wieczorami – koncentruje się życie towarzyskie miasta i można tu spotkać tłumy ludzi przesiadujących przy stolikach licznych kawiarni i restauracji. Polecam też zwiedzić Ołowiany Meczet (nie muszę chyba dodawać, z czego zbudowana jest jego kopuła) oraz Meczet Kawalerów, w którym niegdyś spotykali się młodzi niezamężni ochroniarze tutejszych bogatych kupców.

Ale przede wszystkim w Mangalem trzeba udać się na zamek Kalaja e Berati, który góruje nad miastem. Droga do niego będzie prowadziła ostro pod górę pośród kamiennych uliczek, i nie polecam pokonywać jej w letnie popołudnie, bo tutejsze upały potrafią mocno dać się we znaki, co potwierdzam osobiście, kiedy ledwo wdrapałem się na szczyt. No ale cóż – dla pięknej kobiety warto czasami pocierpieć. C’est la vie!

Ale kiedy już dojdziemy na górę, w nagrodę czeka na nas piękny widok na cztery strony świata. Ba, odkryjemy też, że rozległy teren „okołozamkowy” jest cały czas zamieszkany. W tutejszych domach żyją ludzie, tyle tylko, że ich tak zwana „dzielna” jest obwarowana historycznymi murami. Kiedyś takie miejsca nazywane były „podzamczem”. Warto odwiedzić tutejsze cerkwie oraz jedną z głównych atrakcji Beratu, czyli Muzeum Ikon Onufrego, ulokowane w dawnej katedrze. Warto odwiedzić też tutejszą kamienną Cerkiwe Św. Michała Archanioła, gdzie mamy okazję nie tylko poczuć powiew religii i historii, ale także nieco się schłodzić w jej chłodnych wnętrzach.

A kiedy już obejdziemy całą dzielnicę Mangalem i zaliczymy jej atrakcje, nadchodzi czas by odkryć urodę Beratu z drugiej strony rzeki. A zatem przechodzimy mostem do dzielnicy Gorica. I to jest, moi drodzy prawdziwy sztos. Ta część Beratu jest dużo bardziej kameralna i mniej tu turystów niż w Mangalem, ale dzięki temu ma ona w sobie mnóstwo autentyczności i magii, która wciągnęła mnie w zasadzie od wejścia. Niby kilka uliczek na krzyż, kamienne niskie budynki, schodki, drewniane bramy i drzwi… a jednak – Gorica ma w sobie moc! No i kolejna sprawa – rozciąga się stąd piękny widok na słynne „tysiąc okien” dzielnicy Mangalem. No i jeszcze to nieuchwytne i nieokreślone „coś”, co sprawia, że zakochujemy się w kamiennej Goricy na całego.

To teraz legenda o powstaniu Beratu. Otóż dawno temu ( proszę nie pytać kiedy dokładnie, wszak w legendach nie chodzi o fakty) żyło sobie dwóch olbrzymów. Niestety, tak się złożyło, że zakochali się oni w jednej dziewczynie.

Konflikt zakończył się wielką bijatyką, podczas której rywale zadawali sobie silne ciosy, przez co każdy z nich zapadał się coraz mocniej w ziemię. Walka okazała się dla nich śmiertelna, natomiast ich ciała zamieniły się w dwie wielkie góry. I to właśnie wzgórza po obu stronach rzeki, na których ulokowały się zabudowania miasta, to legendarne skamieniałe olbrzymy.

Na koniec jeszcze dobra rada ode mnie: jeśli ktoś z was podczas wakacji w Albanii odwiedzi Berat (a grzechem byłoby tego nie zrobić), to proszę zostać tam koniecznie na noc. Albowiem to miasto – podobnie jak i piękne dziewczyny – zjawiskowo prezentuje się w blasku księżyca.

Choć w przypadku Beratu światło księżyca nie jest niezbędne, bowiem włodarze miasta zadbali o piękne oświetlenie miejscowości po zmroku, dzięki czemu całość wygląda magicznie! Zatem wieczorny spacer po Beracie gwarantuje nam kolejne wrażenia.

I jeśli ktoś z was poczuje, że zakochał się z tym miejscu, będzie to znaczyło, że należy do tej grupy ludzi, która jest szczególnie wrażliwa na urodę.

Bowiem tej, pięknemu Beratowi, na pewno nie brakuje.

TUTAJ przeczytasz o pewnej kościelnej wieży z upiornymi klatkami.

Inne opowieści z podróży można przeczytać w moich trzech książkach . Kliknij tutaj, żeby kupić książki.

Chcesz być na bieżąco? Kliknij tutaj i polub ten blog na Facebooku!