Porzuć, beztroski wędrowcze, skrupulatnie planowane miesiącami zwiedzanie złotych świątyń, Wielkiego Pałacu, nawiedzanie kolejnych figur Buddy czy zaliczanie dziesiątek muzeów. Weź do ręki, mądry podróżniku, swój książkowy przewodnik po Bangkoku i – sruu! – ciśnij nim celnie do kosza na śmieci w rogu pokoju. Zapomnij o klasycznym zwiedzaniu. Oto bowiem przed tobą perspektywa obcowania z jedną…