Tag: afryka

Maroko→meczet Hassana II w Casablance, czyli jaki wizjoner, taki Licheń

Ta historia jest stara jak świat. Żył sobie pewien władca, który koniecznie chciał po sobie zostawić coś wyjątkowego. A że – jak to bywa u większości władców – megalomania nie była obcym mu uczuciem, zatem polecił zbudować monstrualną budowlę, która pochłonęła równie monstrualne kwoty… Zapraszam do Casablanki, gdzie można się przekonać w jaki sposób możni…




Afryka→Etiopia→podróżowanie po kraju, czyli jak to się robi…

Raz na jakiś czas, staram się napisać jakiś praktyczny artykuł. Czyli nie tylko polecić miejsce, ale i doradzić na przykład jak się gdzieś dostać albo jaki środek transportu wybrać w danym kraju. I dzisiaj chcę wam przybliżyć temat podróżowania po Etiopii. A nie jest to wcale taka oczywista sprawa i nie mając doświadczenia, łatwo w…




Etiopia→plemię Mursi, czyli PUNK’S NOT DEAD!

Irokezy na głowie. Wąskie spodnie w kratę. Setki agrafek wpiętych w ubranie. Łańcuchy. Glany. Tanie wino. Ostra jak brzytwa muzyka gitarowa. Anarchia, Jarocin i „No Future”. Poznajecie? Oczywiście, przecież to opis punkowców – jednej z najbarwniejszych i zarazem najmniej grzecznych subkultur w historii. Ale ja wam mówię, że w porównaniu do etiopskiego plemienia Mursi, nasi…




Etiopia→plemię Hamerów, czyli jak stać się mężczyzną, cz. 2

PIERWSZĄ CZĘŚĆ FELIETONU O HAMERACH PRZECZYTASZ KLIKAJĄC TUTAJ W poprzedniej części zacząłem wam opowiadać o ceremonii inicjacyjnej mężczyzn z etiopskiego plemienia Hamerów. O tym, że aby facet zaczął starać się o kobietę, musi na początku uzbierać kilkadziesiąt sztuk kóz i krów, bowiem te stanowią tutaj walutę. I dopiero wtedy przystępuje do pewnej dziwnej ceremonii, po…




Etiopia→plemię Hamerów, czyli jak stać się mężczyzną, cz.1

Co byście wybrali – chodzenie na nudne filmy w ramach równie nudnych randek, czy też może… rozebranie się do naga wobec całej wsi i podjęcie próby przeskoczenia przez osiem byków? Według was to absurdalne pytanie? Nie do końca, bowiem i w jednym i w drugim przypadku w efekcie finalnym chodziłoby o to samo – zdobycie…




Senegal→Saly, czyli afrykańskie plażowanie bez lukru.

Słowo „prawie” robi często wielką – ba, kolosalną! – różnicę. Kiedy kupimy w markecie podły, tani sikacz zwany dla niepoznaki piwem, które jest „prawie tak samo dobre” jak markowe, trzy razy droższe – rano nasza zbolała głowa uświadomi nam, że to jednak nie to samo. Gdy ze zdziwieniem zauważymy, że chińskie spodnie z bazaru za…




Maroko→Fez→ Medyna w Fezie czyli pseudoprzewodnicy, smród orientu i łeb wielbłąda na haku

Kiedy późnym wieczorem dotarłem z lotniska do Fezu i samotnie zagłębiłem się w zaułki medyny, przyznam, że po kilku minutach miałem duszę na ramieniu. Wąskie uliczki były ciemne, brudne i zapuszczone, co kilka metrów mijałem grupki młodych łebków i niemal co drugi z nich mnie zaczepiał, idąc za mną i usiłując coś pokazać. Odganiałem się…




error

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się z innymi!

Napisz do mnie
Zobacz mnie na Instagramie