Francja→Paryż→Rue Saint-Denis, czyli paryski koktajl z charakterem


Dzisiaj zaserwuję wam iście diabelski koktajl. Tradycyjny i nowoczesny jednocześnie, smaczny… oraz doprawiony taką ilością pieprzu i chili, że jego smak wykrzywi nawet najładniejsze lico. Naszprycowany składnikami, które na pierwszy rzut oka wykluczają się nawzajem, ale finalnie okaże się, że idealnie do siebie pasują. Koktajl nosi nazwę rue Saint-Denis. I poleję go wam do szklanek w samym centrum Paryża!

Dobry barman to cierpliwy słuchacz i domorosły psycholog w jednym i najczęściej sam musi wyczuć czego tak naprawdę potrzeba klientowi, który poczuł nagłą chęć spożycia substancji. A klienci dzielą się na tych, którzy cenią sobie tradycję i nie potrzebują nowych smaków i doznań, oraz na tych, którzy ciągle chcą próbować czegoś nowego i oczekują notorycznego zaskoczenia. I proszę mi uwierzyć – gdyby w Paryżu powstał bar, który serwuje drinki nawiązujące swoim charakterem do poszczególnych miejsc tego miasta, to ten o nazwie „Rue Saint-Denis” byłby właśnie jednym wielkim zaskoczeniem. Albowiem na tej ulicy znajdziemy wszystko – i tradycję, i nowoczesność, i zupełnie egzotyczne składniki, a dodatkowo całość posypano od serca słuszną ilością pieprzu, ostrego chili i podlano serdecznie mocną wódą. Ale dzięki temu wyróżnia się ona spośród innych paryskich ulic.

Zacznijmy od tradycyjnych składników naszego drinka. Ulica Saint-Denis prowadzi z centrum Paryża, z rejonu słynnych niegdyś Hal, w kierunku północnym. Jest to w zasadzie ciąg pieszy, dość wąski i otoczony szczelnie z obu stron typowymi paryskimi kamienicami. Niektórymi ładniejszymi, niektórymi nieco mniej urodziwymi, oczywiście z obowiązkowymi drewnianymi okiennicami. A zatem – można uznać, że jest to typowa, paryska ulica. Dodatkowo jeszcze tętni ona życiem niemalże przez cały dzień, a wieczorami często jest znaleźć tutaj wolny stolik. Permanentny tłok jest nieodzowną cechą tego miejsca.

Mam swoją teorię, że na świecie są miejsca, które mają w sobie jakąś niezbadaną siłę przyciągania i ludzie po prostu uwielbiają tam być. I tak jest niewątpliwie w przypadku rue Saint-Denis. I nie jest to kwestia jakiejś chwilowej mody czy kaprysu zblazowanych bywalców, albowiem ta ulica należy do najstarszych w Paryżu i w zasadzie już od czasów rzymskich tętniło tutaj życie – i nic w tej materii do dziś się nie zmieniło.

Ale wokół ulicy odnajdziemy też kolejne elementy nieodzownie kojarząc się z Paryżem, czyli pasaże handlowe odchodzące w bok od głównego traktu. Wąskie i klimatyczne uliczki, często zadaszone, wymagają uwagi od turysty, bowiem najczęściej wejścia do nich są niepozorne i tylko czasem bywają oznaczone napisem.

A cóż znajdziemy po wejściu do takiego pasażu? Ano wszystko – knajpy i knajpeczki, bary, kawiarnie, sklepy… co tylko dusza zapragnie i na co stać nasz biedny, chuderlawy portfel. Ale trudno o bardziej paryskie zakątki niż pasaże handlowe wokół ulicy Saint-Denis.

Ale przecież dobry koktajl to także zaskakujące elementy, prawda? No cóż… na tej ulicy król jest jeden! Z przyjemnością zainstalowałbym tam kamerę,  rejestrującą  miny turystów, którzy pierwszy raz mają okazję tędy przechodzić i ich oczom nagle ukazuje się… ogromny łuk triumfalny na środku!

Zapewne przecierają te oczy ze zdumienia, bo przecież łuk w Paryżu powinien stać gdzie indziej, przy Champs-Elysees, więc zachodzą w głowę, czy to nie jest jakaś fatamorgana? Otóż nie jest! Imponująca budowla przecinająca nagle w połowie ulicę Saint Denis i jakby wciśnięta w środek wielkiego skrzyżowania to kolejny łuk triumfalny w mieście, łudząco przypominający ten najsłynniejszy, z Pól Elizejskich. Nosi on oficjalną nazwę Bramy Świętego Dionizego i został wybudowany ku czci króla Ludwika XIV. Mierzy sobie 25 metrów wysokości, dzięki czemu jest doskonale widoczny z daleka… i stanowi bardzo charakterystyczny i rozpoznawalny element tej okolicy.

Ale hola, hola – obiecałem także w naszym koktajlu szczyptę egzotyki! No i słowa dotrzymuję. Bowiem na rue Saint-Denis egzotyki akurat nie brakuje. Jeśli ktoś chciałby w jednym miejscu odkryć uroku Paryża multikulturowego, to odnajdzie je z pewnością na tej ulicy.  Dzięki temu, że w pobliżu mieszkają ludzie pochodzący z odległych i różnych od siebie części świata, mamy możliwość poobserwowania ich kultury, zwyczajów… ale przede wszystkim możemy zakosztować w egzotycznej kuchni. Ulica słynie w całym mieście z doskonałych knajp i barów oferujących niedrogie jedzenie z całego świata. I tak obok siebie funkcjonują jadłodajnie serwujące wietnamską, chińską czy kambodżańską kuchnię ale też bary tureckie, arabskie czy afrykańskie. Polecam na przykład niewielkie okienko, w którym można kupić na wynos kurdyjskie kanapki i przed którym zawsze stoi kolejka chętnych. W ogóle – paryżanie uwielbiają okoliczne bary i nie ma im się co dziwić, bo mają możliwość popróbować autentycznej kuchni z całego świata skupionej na jednej ulicy, bez konieczności wyjazdu na egzotyczne wakacje.

No ale na koniec zostawiłem szczyptę chili i pieprzu, które dodadzą naszemu paryskiemu koktajlowi „Saint-Denis” niegrzecznego charakteru.

Otóż wśród mieszkańców miasta nie jest tajemnicą, że ulica już od średniowiecza słynie z obecności pań do towarzystwa, które oferują swoje usługi, kusząc swoimi wdziękami wprost na ulicy. Można je poznać nie tylko po krzykliwych strojach, ale często także po kolorowych perukach na głowie. Plac Pigalle niesłusznie stał się symbolem tego procederu na świecie (i w Polsce, wszak to temu miejscu zawdzięczamy określenie „pigalak”), albowiem to właśnie na rue Saint-Denis doskonale można na własne oczy ujrzeć grzeszną naturę Paryża.

Ale przecież obiecywałem na początku audycji, że zaserwuję wam iście diabelski koktajl, łączący w sobie pozornie wykluczające się składniki, któremu nie brakuje mocnego charakteru… A jego smak najlepiej poczujecie na paryskiej rue Saint-Denis – jednej z moich ulubionych ulic w Paryżu.



Inne opowieści z moich podróży przeczytasz w książkach: „Miejsce za miejscem, czyli podróże małe i duże” oraz w jej drugiej części. Kliknij tutaj, żeby kupić książki.

Chcesz być na bieżąco? Kliknij tutaj i polub ten blog na Facebooku!

Audycja „Miejsce Za Miejscem” w każdy wtorek o 10:40 na antenie Radia Dla Ciebie oraz na: www.rdc.pl. Archiwalnych audycji można posłuchać tutaj