Tag: jedzenie

Czarnogóra→Kotor→Tanjga Grill, czyli ucieczka od żony i lekarza do raju podlewanego rakiją.

Drogie mięsoluby! Wszelkiej maści parówkowi skrytożercy, miłośnicy krwistych befsztyków i dozgonni wielbiciele nóg wieprzowych! Wy, co nocne majaki o cielęcych podrobach macie, a kotlet mielony jawi wam się jako skarb największy i wy, którzy dniem i nocą myślicie o dorodnych kawałkach schabu, boczku, antrykotu i nieskończonych pętach tłuściutkiej kiełbasy – słuchajcie mnie, bo ogłaszam to…




Polska→Wrocław→czyli o zwycięstwie kotleta mielonego nad topinamburem i wyższości pana Władka nad brodatym hipsterem.

To będzie tekst o wyższości zwykłego mielonego nad wydumanymi potrawami. O wyższości klasyki nad chwilowymi modami. I o miejscu, gdzie we Wrocławiu można dobrze, świeżo i tanio zjeść, a przy tym poczuć się jak na obiedzie u babci. To miejsce działa trochę na przekór dzisiejszym czasom. Na przekór tym wszystkim modnym i błyskawicznie wylansowanym przybytkom…




Polska→Warszawa→Lokal Vegan Bistro czyli dready, tatuaże, znaczek anarchii na łydce i bezwzględnie najlepszy chłodnik w Polsce!

Domyślam się, że tzw. prawdziwi Polacy – oczywiście ci w skrajnym wydaniu, w koszulkach z orzełkiem na piersi i z wygolonymi glacami – mogliby się tutaj poczuć lekko nieswojo i alergicznie zareagować na tutejszą atmosferę, a alternatywny wygląd wytatuowanych i dreadziastych kelnerek, kucharzy czy pracowników obsługi zapachniałby im zdradą. No i jeszcze nazwa podmiotu, który…




Tajlandia→Bangkok→jedzenie uliczne, czyli przekleństwo sanepidu, karaluchy na patyku i kulinarny orgazm za 3 złote.

Porzuć, beztroski wędrowcze, skrupulatnie planowane miesiącami zwiedzanie złotych świątyń, Wielkiego Pałacu, nawiedzanie kolejnych figur Buddy czy zaliczanie dziesiątek muzeów. Weź do ręki, mądry podróżniku, swój książkowy przewodnik po Bangkoku i – sruu! – ciśnij nim celnie do kosza na śmieci w rogu pokoju. Zapomnij o klasycznym zwiedzaniu. Oto bowiem przed tobą perspektywa obcowania z jedną…




Włochy→Sycylia→Palermo→Porta Carbone czyli boski smak buły z trociną.

To będzie opowieść o tym, jak to dzięki mojej językowej ignorancji  przez zupełny przypadek zakochałem się w śledzionie wołowej, a także o tym, jak byłem gotowy przebiec w 40 stopniowym upale przez całe Palermo w poszukiwaniu pewnego małego i niepozornego miejsca, gdzie ta śledziona niepodzielnie rządzi od lat. Mój pierwszy dzień na Sycylii. Samolot wylądował…




Grecja→ Ateny → O’Brettos Restaurant- niebo w gębie, ośmiornica na talerzu

Na górze bar stricte alkoholowy, gdzie można (no, może nie naraz) spróbować setek rodzajów mocniejszych trunków, a na dole – restauracja z historią, w której czujemy się jak w latach 50. XX wieku i gdzie karmią bosko. Przewodnik „National Geographic” po Atenach średnio dawał radę. Informacje były mało logicznie zestawione i co chwila trzeba było stawać…




Niemcy→Berlin→Mustafa’s Gemüse Kebap, czyli turecka kanapka w mistrzowskim wydaniu!

Kilkudziesięciominutowa kolejka po kebab w mieście, gdzie (ze względu na dużą liczebność mniejszości tureckiej) budka z tym specjałem jest na każdym rogu ulicy, to już coś! Jeśli jeszcze kolejka  w tym miejscu to zjawisko notoryczne i w zasadzie występujące w dzień i w nocy przez cały tydzień: przyznacie, że to intryguje. Dlatego właśnie zdecydowałem się…