Francja→Muzeum Miniatur i Kina w Lyonie, czyli gremlin zamiast szabelki.

Jeśli w czasach szkolnych, zamiast nikomu niepotrzebnego całkowania i różniczkowania, wolałeś wybrać wagary w ciemnej sali kinowej – powinieneś przeczytać ten tekst. Podobnie jeśli nudzą cię muzea z eksponatami w rodzaju szabelki w gablocie pod oknem czy kosmyka włosów Kościuszki – te słowa kieruję do ciebie. A jeśli jeszcze do tego zdarzało ci się trząść ze strachu na widok wielkiego tyranozaura na ekranie, kibicować Batmanowi w jego walce z Jokerem czy też marzyć o posiadaniu latającej deskorolki z filmu „Powrót do przyszłości” – jesteś adresatem tego felietonu. Bo dziś opowiem o miejscu, które zostało dla ciebie stworzone!

Chociaż wróć. Być może zagalopowałem się nieco we wstępie i przyjąłem swój wąski punkt widzenia jako powszechnie obowiązujący? Bo przecież może okazać się, że większość z was czerpała ogromną radość z wyliczania całek? Że różniczki mieliście w małym palcu u lewej stopy, a przed snem obliczaliście sobie dla rozrywki sinusy i cosinusy – czymkolwiek one są… No tak, to możliwe. Mogłem także źle ocenić sytuację i mylić się co do waszych muzealnych upodobań, bo przecież przytłaczającej części słuchaczy serce może zabić mocniej na widok fragmentu starych, rozpadających się  portek jakiegoś murgrabiego w gablocie, albo fragmentu nocnika z XV wieku. No tak, w sumie to prawdopodobne.

Ale nie uwierzę w to, że nikt z was nie oglądał w kinie z wypiekami na twarzy filmów o Spidermanie, Parku Jurajskim, powrocie do przyszłości czy Jamesie Bondzie i nikt nie marzył o przeniesieniu choć na chwilę na drugą stronę ekranu. A zatem jeśli zdarzyło się to wam choć raz – musicie mnie dzisiaj posłuchać, bo zdradzę wam miejsce, w którym jest to możliwe. No może nie dosłownie, bo jednak przy użyciu pewnej dawki wyobraźni. A tym miejscem jest Muzeum Kina i Miniatur we francuskim mieście Lyon. Jedno z najsympatyczniejszych muzeów, w jakich byłem.

Mieści się ono w sercu starego miasta, w urokliwej, choć niewielkiej kamienicy. Już sam budynek wart jest zobaczenia od środka: drewniane balkony i wąskie kamieniste schodki, pozwalają nam się przenieść do czasów renesansu, bo właśnie z tego okresu pochodzi ta budowla. Ale przede wszystkim wchodząc do środka, przenosimy się na dwie godziny w inny, kinowy świat, przy którym bladną nawet wspomniane gacie murgrabiego w zakurzonej, muzealnej gablocie.

Na początku – imponująca kolekcja miniatur filmowych. W kilkudziesięciu gablotach czekają na nas zmniejszone filmowe światy, wykreowane na potrzeby scenografów, którzy potem na ich postawie tworzyli dekoracje do filmów. I tak oglądamy wnętrze starego teatru, podejrzanej spelunki, łazienki prosto z horroru, krwawego sklepu rzeźniczego, mrocznego wagonu metra, starego basenu czy też pokoju zbuntowanego nastolatka – a wszystko wielkości domku dla lalek.

Do tego miniaturowe przedmioty: od starych rękawiczek, parasolek czy kapeluszy po bagietki, kostki masła czy imitacje francuskich serów. Wszystko tak realistyczne i doskonale wykonane, że z miejsca przenosimy się w świat wykreowany przez twórców tych cudów, czując się jak Guliwer w krainie Liliputów.

Ale to tylko początek. Bo oto idąc dalej… otwieramy magiczne drzwi, za którymi nagle przenosimy się na drugą stronę ekranu. Uwierzcie mi… wrażenie jest mocne! Bo oto w kolejnych gablotach mijamy przedmioty, które znakomicie znacie z setek filmów! Postać Robocopa, potwór z filmu „Piąty element”, oryginalne kukły bohaterów „Gwiezdnych Wojen”, węże, które atakowały na ekranie Indianę Jonesa, czy też dinozaur z „Parku Jurajskiego” – tutaj mamy to wszystko na wyciągnięcie ręki!

I w końcu postać, która rozczulała nas w dzieciństwie i na widok której ucieszyłem się najbardziej, czyli słynny gremlin Gizmo – we własnej osobie! Przecież już nic więcej nam nie potrzeba do szczęścia? No może jeszcze przedmiotu pożądania nastolatków z lat 80-tych XX w. czyli słynnej latającej deskorolki Marty’ego McFly z filmu „Powrót do przyszłości”, na widok której aż usiadłem z wrażenia.

Kolejne sale i… następne okrzyki zachwytu! Bo oto obok porusza się siłą mięśni mechanicznych oryginalnej wielkości oślizgły potwór z filmu „Obcy kontra Predator”. A jeszcze dalej: galeria miniaturowych pojazdów i budowli, które zagrały w „Batmanie”, „Dniu Niepodległości” i „Supermanie”, w tym na przykład helikopter, który na ekranie próbował zestrzelić dzielnego Jamesa Bonda w filmie „Żyje się tylko dwa razy”. Magia, magia i jeszcze raz magia!

A cóż kryje sala opatrzona tabliczką „tylko dla dorosłych”? Ano następne, filmowe cuda, tyle że nieco makabryczne: sztuczne ludzkie korpusy, nogi, urwane głowy i ręce, czyli przedmioty grające w horrorach, gdzie trup ściele się gęsto, a rekwizytorzy zużywają litry farby imitującej krew!

Do tego na ścianach wisi maska Freddiego Krugera, Mumii, krwiożerczych kosmitów i innych makabrycznych truposzy znanych z filmów oraz… oryginalna figurka Laleczki Chucky, która odpowiada za nocne koszmary i zasikane prześcieradła setek tysięcy dzieci na całym świecie.

Będziecie mogli sobie zrobić także zdjęcia przy oryginalnym stroju Batmana, Spidermana, przywitać się ze Stuartem Malutkim… tak jak ja robiłem, przenosząc się jednocześnie w czasie i przestrzeni do czasów dzieciństwa i ciesząc się jak ośmiolatek w dniu komunii na widok nowego roweru.

A żeby jeszcze było mało, to w podziemiach muzeum czeka nas kolejna niespodzianka. Jeśli pamiętacie film „Pachnidło”, to właśnie tam znajdziecie… przeniesioną wprost z planu tego filmu scenografię. Wnętrze sklepu z perfumami czy też pracownia perfumiarska, w której główny bohater wytwarzał zapachy z ciał swoich ofiar… no cóż – czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że jesteśmy po drugiej stronie ekranu?

Polecam każdemu wizytę w tym muzeum. Bo nie mam żadnej wątpliwości, że Batman wygra u was z prehistorycznym kamieniem w zakurzonej gablocie, a figurka Gremlina przebije na głowę nawet poczciwe porcięta murgrabiego, choćby nawet były z XVII wieku. Bo siła kina jest wielka, a potęga wyobraźni – wprost gigantyczna…

Nowe i niepublikowane opowieści z moich podróży przeczytasz w książce „Miejsce Za Miejscem, czyli podróże małe i duże”. Kliknij tutaj, żeby kupić książkę.

Chcesz być na bieżąco? Kliknij tutaj i polub ten blog na Facebooku!

Audycja „Miejsce Za Miejscem”- w każdy wtorek o 10:20 na antenie Radia Dla Ciebie oraz na: www.rdc.plArchiwalnych audycji można posłuchać tutaj.

————————————————————————————————————-